Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 125 699 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Powrót do Brideshead: arystokratka w moherowym berecie

wtorek, 24 marca 2009 10:48
Skocz do komentarzy
Trudno o dzieło tak antykatolickie w swojej wymowie jak poczciwy angielski bestseller Evelyna Waugh - „Powrót do Brideshead". Ta wydana w 1945 roku powieść, pisana była przez 40-letniego autora w czasie przepustek z frontu II wojny światowej i była przykładem świata alternatywnego: jej akcja nie rozgrywała się pośród okopów i huku działań wojennych lecz w luksusach i pałacowych wnętrzach rozbawionej arystokratycznej Anglii lat 30.



Waugh był trudnym facetem. Pchał się na wojnę, ale nie miał zdolności wojskowych. Dzięki przyjaźni z Randolphem, synem premiera Churchilla, został kapitanem brytyjskich marines, ale nie miał posłuchu wśród podwładnych: dowcipkowano nawet, że ci ostatni chętniej strzelaliby do niego niż do wroga. Często wysyłano go więc na zaplecze frontu, żeby mógł pisać swoje powieści.

W „Powrocie do Brideshead" dokonał swoistego podsumowania swojego przedwojennego życia. Skonstruował pamiętnik, w którym niczym w krzywym satyrycznym zwierciadle pokazał wszystko, co było dla niego ważne: główny bohater, Charles Ryder, tak jak on pochodzi z londyńskiej klasy średniej, otrzymuje staranne konserwatywne wykształcenie w szkole anglikańskiej, co czyni go - na opak - agnostykiem, zdaje na studia w Oksfordzie, gdzie z jednej strony przeżywa przygodę homoseksualną a z drugiej - poznaje podziwiany przez siebie świat angielskiej arystokracji.



Dokładnie tak samo było w życiu Evelyna Waugh! Nieszczęśliwe małżeństwo z córką lorda Burghclere zakończyło się skandalem i rozwodem...


Talent satyryczny, jaki uczynił z Waugh „następcę Georga Bernarda Shaw", pozwolił mu nie tylko z pasją i złośliwością karykaturować przedwojenną Anglię, ale także rozprawić się z czymś co stanowiło dla niego prawdziwy problem: z wpływem religii na życie znanych mu rodzin. Prawdziwą bohaterką powieści stała się Lady Marchmain, bogata arystokratka, która swoim doktrynalnym katolicyzmem zatruwa życie swoich najbliższych i w rezultacie doprowadza do rozpadu rodziny.



Dla Waugh katolicyzm to była ważna sprawa. Najpierw jego starszego brata wyrzucono z katolickiej szkoły za to, że opisał panującą w niej obyczajową rozwiązłość a jemu samemu zakazano do niej wstępu. Potem - w trakcie studiów w Oxfordzie i swojego homoseksualnego epizodu - przyjął postawę laicką, by około trzydziestki dokonać konwersji i zostać wierzącym katolikiem, ożenić się z kolejną katolicką arystokratką i mieć z nią siedmioro dzieci...




Postać Lady Marchmain jest więc satyrą na obie strony: oskarżeniem i prowokacją zarazem; groteską i lamentem. I tak właśnie zobaczyła ją w najnowszej ekranizacji „Powrotu do Brideshead" Emma Thompson, pozostająca bez wątpienia główną atrakcją tego przedsięwzięcia. W jej interpretacji Lady Marchmain jest karykaturą, która zamienia się w posągową bohaterkę z greckiej tragedii znoszącą z wyniosłą pokorą wyrok Losu. Jest powściągliwa i wytrawna niczym dobre wino - bez przerysowań i folgowania pragnieniu zwrócenia na siebie uwagi. Silna twardością wielkanocnej wydmuszki.




Pozostałe aspekty tej ekranizacji w reżyserii Juliana Jarrolda nie odbiegają od dobrej profesjonalnej przeciętnej brytyjskiego kina: nienaganny styl, wiarygodna scenografia, starannie zaprojektowane kostiumy i pociągająca aura pierwszej połowy XX stulecia. Opowieść toczy się nieśpiesznie, ale płynnie - bez potknięć i fałszów, czyli tak jak przyzwyczaiły nas do tego choćby filmy z wielkiej klasyki Jamesa Ivory'ego (Pokój z widokiem, Maurice, Powrót do Howards End czy Okruchy dnia).

W pamięci zostają obrazy „rozpustnych" studentów z Oksfordu, libertyńska Wenecja i konserwatywny pałac w Brideshead z górującym nad nim cieniem właścicielki: surowej i nieszczęśliwej Lady Marchmain, która wierzy, że to co piękne, dobre i szczęśliwe spotka ją dopiero po śmierci...
Podziel się
oceń
25
2


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 lipca 2014 9:10

    Książka jednak lepsza niż film

    autor Lavendell

    blog: http://www.lavendell.pl/

  • dodano: 23 maja 2014 15:31

    Film całkiem dobry, jednak zdecydowanie bardziej wolę książkę :) Pozdrawiam

    autor Urszulka

    blog: http://www.szkolenia-biznesowe.edu.pl/

  • dodano: 21 kwietnia 2014 13:36

    Niestety, książka Waugha wg której powstał film ma dwie wady:

    1) autor cholernie stara się nie powiedzieć wszystkiego wprost, co nie zmienia faktu, że co pewien czas to "wprost" wylewa się między wierszami

    2) jeśli ktoś chce napisać książkę moralizatorską, to niestety, zapewne zniszczy to albo konstrukcję, albo motywację bohaterów.

    Film ma za to dwie zalety:

    1) Uwspółcześnia i trochę dynamizuje fabułę
    2) Kładzie akcent tam, gdzie Waugh boi się do końca postawić kropki nad i

    W związku z tym wreszcie kilka rzeczy w filmie jest podanych wprost:
    1) Charles jest zafascynowany Sebastianem nie tylko platonicznie
    2) Wątek Sebastiana cudownie pokazuje delikatność, zagubienie i ogromną wrażliwość tej postaci ( U Waugha wszystko się miesza – raz robi z Sebastiana wydelikacone dziecko, innym razem - świętego, a czasem – gościa, który traktuje Charlesa jak kolegę z Oktoberfestu, z którym chla piwsko w gospodzie z cycatymi babami, choć MA SAMYCH ZNAJOMYCH HOMOSEKSUALISTÓW i ROZPACZLIWIE kogoś potrzebuje – nie wiem, jak autor mógł to pisać, skoro zdawał sobie sam sprawę z hipokryzji i nieustannego zachwytu nad Sebastianem, który sączy jednocześnie w myśli Charlesa...Tak to jest jak moralność miesza się z fabułą powieści...)
    3) Sebastian pije z poczucia winy: powodem jest największy grzech jaki może popełnić w katolicyzmie, czyli jak wtedy mówiono „sodomia”. Wyrzuty sumienia powoduje każde spotkanie z matką, a raczej z rodziną, która obfituje w tak koszmarne typy jak starszy brat Sebastiana, przedkładający moralność ponad wszystko...Sebastian nie miałby z tą sprawą żadnego problemu, gdyby nie wychowano go na katolika i ciągle nie przypominano, że ma być dobrym katolikiem...No więc się stara (dla matki) i jest w tym staraniu rozpaczliwie, coraz bardziej nieszczęśliwy...I coraz więcej pije.
    4) Chalesa od rodziny żyjącej w Brideashead ( a nawet od Oksfordu) dzieli ogromna przepaść klasowa – to jest rzecz dużo gorsza niż katolicyzm contra ateizm.

    Choć scenarzyści stanęli na rzęsach i wprowadzili wątek miłości do Julii już w Brideashead ( w książce go nie ma tak wcześnie), to i tak nic z tego nie wyszło, bo nie mogło. Problem ze „Znowu w Brideshead” to fakt, że ta historia jest ładna we fragmentach, a jako całość w ogóle nie trzyma się kupy. Charles nie czuje do Julii niczego, bo jej nawet nie zna. Żeby to było wiarygodne, trzeba by było wprowadzić trójkąt do filmu na trochę – a to już w ogóle inna historia. No cóż, nie da się zrobić względnie wiernej książce historii i spodziewać się, że moralizatorstwo i hipokryzja autora nie wyjdą na ekranie jako niedorobienie...I wyszły. Ale Brideashead to naprawdę momentami piękna historia z całą górą melancholii. Zwłaszcza w książce.

    autor Tu byłam

  • dodano: 24 lutego 2014 22:22

    Cieakawa recenzja, ja nie lubie filmów w tych klimatahc. A pisze Pan jeszcze tutaj? :) Ja np. jestem mega fanką filmów typu Niesamowity Spider-Man 2. Ostatnio dużo blockbusterów trzyma poziom adrenaliny :)

    autor Ewelina

    blog: http://mediarivermagazine.pl/

  • dodano: 08 lutego 2013 12:11

    Zaintrygował mnie ten film. Po pierwszym razie dłużył mi się niemiłosiernie. Obejrzałam już w całości ponownie dla samego zakończenia, które mi umknęło. Charles jest zafascynowany kontaktem z wyższymi sferami i porusza się w ich towarzystwie starając dopasować i nie popełnić gaf. Jednak motywem różniącym zasadniczo staje się religia, przedstawiona w sposób skrajnie wypaczony przez seniorkę rodu. Karykaturą religii katolickiej jest gloryfikowanie cierpiętnictwa i wołające o pomstę do Boga wmawianie ślepego posłuszeństwa dzieciom, brutalna zmiana ich upodobań czy charakterów. Lady Marchmain swoją surowością, oschłością, zaprzeczeniem czułości matczynej wywiera tak silną presję na swoje dzieci, że unieszczęśliwia je na całe życie. Córka Julia z pewnością powtórzy jej życiorys. Charles nie jest gejem, nie kocha Sebastiana w taki sposób jaki tamten by tego od niego oczekiwał. Jest lub stara się być przyjacielem. Pociąga go Julia, zdeterminowana przez matkę. Jak się okazuje nie jest to jednak uczucie na tyle silne, żeby zburzyć wpajane młodej lady od lat zarówno religijne normy jak i zwykłe konwenanse. Co innego romans, a co innego pomysł małżeństwa, który rodzi wątpliwość co do czystości intencji kogoś "spoza sfery" (za dwa obrazy kupuje Julię i jej dom). Główny bohater zarzuca sobie ślepotę na kwestie wiary pod koniec filmu. I rzeczywiście przegapia coś istotnego dla rodziny, członkiem której chciał się stać. Pomimo śmierci lady Marchmain Julia nadal postępuje w taki sposób, jakie oczekiwałaby od niej matka. Sam dom Brideshead jak i pozostałe rodzeństwo są niczym lustra dawno zakodowanych, jedynie słusznych zachowań. Charles zlekceważył i siłę religii i domu rodzinnego nią przepojonego. Stracił szansę na życie w sferze o której marzył, a może po prostu szansę na normalne życie u boku dotychczasowej żony, zajmując się tym co kochał najbardziej - malarstwem.

    autor Ola

    blog: olabrych@yahoo.pl

  • dodano: 27 stycznia 2013 13:01

    film niezły

    autor fres

    blog: http://34all.org/forum_pokaz_watek.php?numer=944&board=3999

  • dodano: 08 kwietnia 2012 9:42

    książka Waugha była mimo wszystko lepsza, ciężko przenieść na ekran emocje

    autor red

    blog: na-dlugi.foreo.pl

  • dodano: 21 marca 2012 10:44

    A C Lewis pisał ze to nie jest antykatolicki tylko ze narratorr przeżywa trzy etapy 1. Miłośc 2. Sztuka i w końcu zostaje mu 3. Bóg.
    Dla mnie ta powieść to przede wszystkim obraz Angielskiej mentalności.
    Oziębłość w uczuciach.

    autor monszy

  • dodano: 13 marca 2012 17:00

    Dobry film nawet :)

    autor Magda

    blog: www.filmowy.pl/film/11255/brideshead-revisited

  • dodano: 27 grudnia 2011 2:46

    Cześć Tomku!
    Własnie obejrzałem, bodaj że powtórkę...raczej na pewno.
    To był Twoja rozmowa z Magda Mołek. Szkoda,że nie można było zadzwonić do Ciebie. Mnóstwo rzeczy przychodziło mi na myśl... chciałbyb po prostu z Tobą porozmawiać... wiesz ja wychowałem się na perłach z lamusa...chyba wtedy Ciebie poznałem...stanowiliście super duet... madzrze opowiadaliście o kinie...ale zostawmy to...dużo ludzi na pewno chwali CiĘ za ten okres.
    Wiesz, co było dla mnie szokiem? Choć nie tak wielkim, bo chodziło o Ciebie właśnie. Jak powiedziałeś o tym. Powiem Tobie tak... a r4aczej napiszę... wcześniej myślałem o takich ludziach... pedały...
    Ty sprawiłeś,że inaczej na to patrzę. Ty wychowałeś mnie troszkę...nie wiem jak to określić...ja lubię mądrych ludzi... po prostu...takim Ty jesteś... takim był Pan Kałużyński!
    Na koniec chciałbym napisać Tobię... abyś był sobą..zresztą taki jesteś cały czas
    Szkoda, że nie możemy porozmawiać... ja nie za bardzi lubię pisać, to jest naprawdę wyjątek,że się na to zdobyłem.
    Pozdrawiam Tomku!
    Podam swój nr telefonu, chciałbymnaprawdę Ciebie usłyszeć, chwilkę porozmawiać...aha jedno muszę napisać.... nie jestem gejem...normalny facet... chociaz może to Ty jesteś normalny a nie ja?.

    autor mały samuraj

    blog: ?

  • dodano: 01 listopada 2011 14:56

    mnie film nie zachwycił

    autor dited

    blog: klimatyzacja.potv.pl/

  • dodano: 04 marca 2011 12:32

    Widziałam ten film ostatnio i bardzo mi się spodobał. Żałuję, że takie filmy są nadal objęte tematem tabu.

    autor Naczynia dla dzieci

    blog: namoimstole.pl/produkty/dla-dzieci

  • dodano: 10 lutego 2011 23:31

    Eeh, film jest bardzo ładny, oglądam go jak tylko jest okazja ze względu na jedną, jedyną scenę - pocałunek w policzek na schodach w Brideshead. Ten delikatny pocałunek i te spojrzenia takie... wstydliwe, ale jednak późniejsze łapanie smaku towarzysza.
    Zawsze, za każdym razem mam nadzieję, że inaczej się skończy, że oni będą razem... jednak jak widać ma być inaczej...
    Szkoooda,
    Jacek

    autor Lugh

    blog: poznanczyk.blog.pl

  • dodano: 08 kwietnia 2010 14:28

    jeszcze link do kompilacji z miniserialu Granady z lat 80-tych. Niezrównany ideał
    http://www.youtube.com/watch?v=RYsMO3rBtYY

    autor Maciej Szaroszpatacki

  • dodano: 08 kwietnia 2010 11:23

    Fakt, że w recenzji nie padło słowo o pierwowzorach - książce Waugh i miniserialu Granady, których wymowa jest zupełnie inna, głębsza i berdziej skomplikowana, świadczy moim zdaniem że tekst był pisany "pod dystrybutora" filmu kinowego.

    autor Maciej Szaroszpatacki

  • dodano: 05 stycznia 2010 18:11

    Hmm bardzo ciekawy blog...
    Zapro na mój

    autor theagoola

    blog: ja-fotografka.bloog.pl

  • dodano: 30 lipca 2009 23:52

    kawałek dobrego tekstu :)

    Pozdrawiam!

    autor Ania

    blog: www.pro-angielski.pl

  • dodano: 27 czerwca 2009 23:22

    Taka odrażająca postać jak Lady Marchmain... Zatrwa cały film. Jest postacia niszczącą, narzucajacą swoją wolę. W iilmie z kreacją Jeremy Ironsa oraz w pierwowzorze literackim nie było to tak wyraźne; w tym obrazie jest wręcz nie do wytrzymania. Pewnie dlatego ta rola jest najsilniejszym wrażeniem tego filmu. Najbardziej jednak trudno znieść, że ta kobieta niszczy cudowną miłość swojego syna Sebastiana i Charlesa. Jednak to nie ta silna, ale pokręcona wewnętrznie, stosujaca przemoc psychiczną i wręcz terror kobieta - przynajmniej dla mnie - nie zapada w pamięć, a paradoksalnie - pięknie nakreślone, pastelowe chwile Sebastiana i Charlesa. I to dla nich ogladam ten film...

    autor Giovanna

  • dodano: 10 kwietnia 2009 23:23

    okropny, pretenjsonalny film... a 20 lat temu przy wersji TV z Ironsem potwierdzałem się, wzruszałem...

    autor duv

  • dodano: 08 kwietnia 2009 0:33

    Emma Thompson to wyśmienita aktorka, ma klasę i styl:) Z przyjemnością sobie przeczytałam Pańską recenzję:) Pozdrawiam wiosennie:))

    autor anialekO

    blog: www.aniaxi1-kontynulacja.blog.onet.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 1 listopada 2014

Licznik odwiedzin:  247 554  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Tomasz Raczek - krytyk filmowy, publicysta, wydawca oraz autor programów radiowych i telewizyjnych. Ukończył wydział wiedzy o teatrze w warszawskiej Akademii Teatralnej. Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w tv, jak i drukowanych w prasie i książkach. Laureat "Wiktora" oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej (m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).
Publikował na łamach "Rzeczpospolitej", "Polityki", "Teatru", "Kina", "The European", "The Montreal Gazette", "Wprost".
Jest autorem książek "Karuzela z idolami", "Pies na telewizję", "Karuzela z madonnami", "Karuzela z herosami" oraz napisanych wspólnie z Zygmuntem Kałużyńskim: "Perłowej ruletki", "Poławiaczy pereł", "Pereł do lamusa" i pięciotomowego leksykonu filmowego "Perły kina".+
Prowadzi własne wydawnictwo książkowe Latarnik, zajmujące się wydawaniem książek o mediach i pisanych przez ludzi mediów.
www.latarnik.com.pl

Zaproszenie

Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na Ring Medialny z udziałem Tomasza Raczka organizowany przez słuchaczy Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR na Uniwersytecie Wrocławskim, który odbędzie się 4 kwietnia 2009 o godz. 15:50 w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej (ul. Joliot Curie 15, Wrocław). „Ringi medialne” to cykl otwartych spotkań, które dają szansę studentom oraz wszystkim zainteresowanym na spotkanie ze znamienitymi gośćmi ze świata mediów, polityki i nauki. W poprzednich edycjach Ringów w narożniku zostali postawieni m.in. Monika Jaruzelska, Monika Luft, Janina Paradowska, Dariusz Doliński, Maciej Sowiński, Sławomir Piechota, Jarosław Duda, Piotr Pytlakowski. W tegorocznej edycji, oprócz Tomasza Raczka, odpierać ciosy będą: Łukasz Grass, Magdalena Środa, Tomasz Siekielski i Andrzej Morozowski. Organizacja Ringów, ich oprawy oraz promocji, za którą odpowiedzialni są Słuchacze Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR, jest jednocześnie szansą na realizację projektu dużego eventu i jednym z elementów wymaganych do otrzymania dyplomu.

Polecamy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 247554

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Wizytówka


http://pu.i.wp.pl/?k=NDAxMTQ5NDAsNDkyODM4&f=Closeup.jpg

Lubię to