Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zaproszenie: spotkajmy się osobiście!

niedziela, 04 października 2009 19:20
Serdecznie zapraszam na wieczór poświęcony najnowszej książce firmowanej przez duet KAŁUŻYŃSKI & RACZEK - "Alfabet na 4 ręce". Musiało minąć aż pięć lat od śmierci Zygmunta Kałużyńskiego, bym poczuł się gotowy wydać drukiem nasze ostatnie, bardzo osobiste rozmowy. Teraz jestem już gotowy przedstawić je osobioście...



Aby wejść do klubu VELVET wystarczy powołać się na to zaproszenie na bloogu :)
Zapamiętajcie: 7 października (środa) o 19.00, Klub VELVET w warszawskich Złotych Tarasach (II poziom Multikina)
Do zobaczenia!

komentarze (8) | dodaj komentarz

Nowy adres bloga Tomasza Raczka

poniedziałek, 07 września 2009 10:09
Witam wszystkich, którzy tu zaglądają i dziękuję za zachęty do pisania :)

Przerwa we wpisach wynikała ze zmian w moim życiu zawodowym. Dzisiaj mogę już oficjalnie poinformować, że wraz z zamknięciem blooga w tym miejscu pojawi się on pod nowym adresem i w nowej formie.


 
Zapraszam na stronę kanału telewizyjnego nFilmHD:

http://www.nfilmhd.pl/blog

Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie będzie to nowa, ciekawa przygoda.
A pierwszy wpis w nowym blogu wygląda (bo jest w formacie wideo) tak:



Zapraszam serdecznie i do zobaczenia!
Tomasz Raczek

komentarze (10) | dodaj komentarz

Generał Nil - czytanka do oglądania

wtorek, 21 kwietnia 2009 9:37
O takich filmach jak „Generał Nil" Zygmunt Kałużyński mawiał, że to „msza narodowa" więc nie da się ich oceniać w kategoriach artystycznych bo w mszy przecież nie o nie chodzi. Miał rację! A jednak nie potrafię zatrzasnąć tej części mózgu i wrażliwości, która odpowiada za krytyczną ocenę, nawet w tak patriotycznych przypadkach. I uparcie patrzę na „Generała Nila" jak na potencjalne dzieło sztuki. Tylko potencjalne niestety, bo ten film dziełem nie jest.



Ryszard Bugajski starał się opowiedzieć historię dowódcy Ak-owskiego Kedywu z czasów okupacji hitlerowskiej, odpowiedzialnego między innymi za zorganizowanie udanego zamachu na gen. Kutscherę, a potem ofiary zbrodni sądowej w stalinowskiej (a właściwie „bierutowskiej") Polsce początku lat 50. w sposób oszczędny, relacjonujący fakty, pozbawiony emocjonalnej emfazy. Plan wykonał z powodzeniem, ale niejako przy okazji zsunął się na pozycję edukacyjnej czytanki dla młodzieży i zainteresowanych, tyle że opowiedzianej przy pomocy ruchomych obrazów.




Postać generała Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil" w interpretacji Olgierda Łukaszewicza okazała się szlachetna, ale retoryczna. To nie jest żywy człowiek, którego wahania, motywacje, wybory, napięcia można z nim współprzeżywać. To nie jest bohater, z którym da się choćby przez chwilę identyfikować. To nie jest wizjoner, który może swoim postępowaniem rzucić nowe światło na zrozumienie historii. To tylko dobrze wychowany starszy pan, który nie poradził sobie z zasadzkami historii, bo dał się uwięzić najpierw swoim zasadom a potem komunistycznym oprawcom. Szlachetnie ale naiwnie. I - jeśli idzie o skutek takiej postawy - jałowo.




Żeby nie było wątpliwości: powyższe słowa nie są moją oceną historycznej postaci generała Fieldorfa! To wrażenie jakie wywołuje Olgierd Łukaszewicz w jego roli. Zresztą przymiotnik „jałowy" trzeba by umieścić przynajmniej w kilku różnych zdaniach dotyczących rozmaitych aspektów „Generała Nila".


Jest jednak coś co na „jałowej ziemi" tego filmu wzbudziło moje zdziwienie. Coś co uderza w dzisiejszych czasach poprawności politycznej z siłą gromu: czytanka o polskim patriocie zawiera nieoczekiwane akcenty antysemickie. Oskarża Żydów o zawłaszczenie polskiego wymiaru sprawiedliwości w okresie stalinowskim i to im prawie że wprost zarzuca wykonanie wyroku na Generale Nilu.



Bardzo pochopny wątek jak na czytankę edukacyjną! Nawet jeśli uzasadniony historycznie, w filmie powinien być wyjaśniony starannie i obiektywnie, tymczasem to jedyna sprawa, której Bugajski zdecydował się nadać wymiar emocjonalny, odwołujący się do uczuć a nie wiedzy widza.



Także z tego powodu „Generał Nil" przyniósł mi znaczny deficyt nie tylko artystycznej satysfakcji.

komentarze (46) | dodaj komentarz

Powrót do Brideshead: arystokratka w moherowym berecie

wtorek, 24 marca 2009 10:48
Trudno o dzieło tak antykatolickie w swojej wymowie jak poczciwy angielski bestseller Evelyna Waugh - „Powrót do Brideshead". Ta wydana w 1945 roku powieść, pisana była przez 40-letniego autora w czasie przepustek z frontu II wojny światowej i była przykładem świata alternatywnego: jej akcja nie rozgrywała się pośród okopów i huku działań wojennych lecz w luksusach i pałacowych wnętrzach rozbawionej arystokratycznej Anglii lat 30.



Waugh był trudnym facetem. Pchał się na wojnę, ale nie miał zdolności wojskowych. Dzięki przyjaźni z Randolphem, synem premiera Churchilla, został kapitanem brytyjskich marines, ale nie miał posłuchu wśród podwładnych: dowcipkowano nawet, że ci ostatni chętniej strzelaliby do niego niż do wroga. Często wysyłano go więc na zaplecze frontu, żeby mógł pisać swoje powieści.

W „Powrocie do Brideshead" dokonał swoistego podsumowania swojego przedwojennego życia. Skonstruował pamiętnik, w którym niczym w krzywym satyrycznym zwierciadle pokazał wszystko, co było dla niego ważne: główny bohater, Charles Ryder, tak jak on pochodzi z londyńskiej klasy średniej, otrzymuje staranne konserwatywne wykształcenie w szkole anglikańskiej, co czyni go - na opak - agnostykiem, zdaje na studia w Oksfordzie, gdzie z jednej strony przeżywa przygodę homoseksualną a z drugiej - poznaje podziwiany przez siebie świat angielskiej arystokracji.



Dokładnie tak samo było w życiu Evelyna Waugh! Nieszczęśliwe małżeństwo z córką lorda Burghclere zakończyło się skandalem i rozwodem...


Talent satyryczny, jaki uczynił z Waugh „następcę Georga Bernarda Shaw", pozwolił mu nie tylko z pasją i złośliwością karykaturować przedwojenną Anglię, ale także rozprawić się z czymś co stanowiło dla niego prawdziwy problem: z wpływem religii na życie znanych mu rodzin. Prawdziwą bohaterką powieści stała się Lady Marchmain, bogata arystokratka, która swoim doktrynalnym katolicyzmem zatruwa życie swoich najbliższych i w rezultacie doprowadza do rozpadu rodziny.



Dla Waugh katolicyzm to była ważna sprawa. Najpierw jego starszego brata wyrzucono z katolickiej szkoły za to, że opisał panującą w niej obyczajową rozwiązłość a jemu samemu zakazano do niej wstępu. Potem - w trakcie studiów w Oxfordzie i swojego homoseksualnego epizodu - przyjął postawę laicką, by około trzydziestki dokonać konwersji i zostać wierzącym katolikiem, ożenić się z kolejną katolicką arystokratką i mieć z nią siedmioro dzieci...




Postać Lady Marchmain jest więc satyrą na obie strony: oskarżeniem i prowokacją zarazem; groteską i lamentem. I tak właśnie zobaczyła ją w najnowszej ekranizacji „Powrotu do Brideshead" Emma Thompson, pozostająca bez wątpienia główną atrakcją tego przedsięwzięcia. W jej interpretacji Lady Marchmain jest karykaturą, która zamienia się w posągową bohaterkę z greckiej tragedii znoszącą z wyniosłą pokorą wyrok Losu. Jest powściągliwa i wytrawna niczym dobre wino - bez przerysowań i folgowania pragnieniu zwrócenia na siebie uwagi. Silna twardością wielkanocnej wydmuszki.




Pozostałe aspekty tej ekranizacji w reżyserii Juliana Jarrolda nie odbiegają od dobrej profesjonalnej przeciętnej brytyjskiego kina: nienaganny styl, wiarygodna scenografia, starannie zaprojektowane kostiumy i pociągająca aura pierwszej połowy XX stulecia. Opowieść toczy się nieśpiesznie, ale płynnie - bez potknięć i fałszów, czyli tak jak przyzwyczaiły nas do tego choćby filmy z wielkiej klasyki Jamesa Ivory'ego (Pokój z widokiem, Maurice, Powrót do Howards End czy Okruchy dnia).

W pamięci zostają obrazy „rozpustnych" studentów z Oksfordu, libertyńska Wenecja i konserwatywny pałac w Brideshead z górującym nad nim cieniem właścicielki: surowej i nieszczęśliwej Lady Marchmain, która wierzy, że to co piękne, dobre i szczęśliwe spotka ją dopiero po śmierci...

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zapraszamy na "Ring medialny" z udziałem Tomasza Raczka

sobota, 21 marca 2009 14:43

Fot. Piotr Furman


Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na Ring Medialny z udziałem Tomasza Raczka organizowany przez słuchaczy Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR na Uniwersytecie Wrocławskim, który odbędzie się 4 kwietnia 2009 o godz. 15:50 w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej (ul. Joliot Curie 15, Wrocław).


„Ringi medialne" to cykl otwartych spotkań, które dają szansę studentom oraz wszystkim zainteresowanym na spotkanie ze znamienitymi gośćmi ze świata mediów, polityki i nauki. W poprzednich edycjach Ringów w narożniku zostali postawieni m.in. Monika Jaruzelska, Monika Luft, Janina Paradowska, Dariusz Doliński, Maciej Sowiński, Sławomir Piechota, Jarosław Duda, Piotr Pytlakowski. W tegorocznej edycji, oprócz Tomasza Raczka, odpierać ciosy będą: Łukasz Grass, Magdalena Środa, Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski. Organizacja Ringów, ich oprawy oraz promocji, za którą odpowiedzialni są Słuchacze Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR, jest jednocześnie szansą na realizację projektu dużego eventu i jednym z elementów wymaganych do otrzymania dyplomu.


komentarze (3) | dodaj komentarz

 12345678  »

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 112246

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O mnie

Tomasz Raczek - krytyk filmowy, publicysta, wydawca oraz autor programów radiowych i telewizyjnych. Ukończył wydział wiedzy o teatrze w warszawskiej Akademii Teatralnej. Stworzył słynny duet z Zygmuntem Kałużyńskim znany z zażartych sporów o filmy prowadzonych zarówno w tv, jak i drukowanych w prasie i książkach. Laureat "Wiktora" oraz nagród za osiągnięcia w dziedzinie krytyki artystycznej (m.in. Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego).
Publikował na łamach "Rzeczpospolitej", "Polityki", "Teatru", "Kina", "The European", "The Montreal Gazette", "Wprost".
Jest autorem książek "Karuzela z idolami", "Pies na telewizję", "Karuzela z madonnami", "Karuzela z herosami" oraz napisanych wspólnie z Zygmuntem Kałużyńskim: "Perłowej ruletki", "Poławiaczy pereł", "Pereł do lamusa" i pięciotomowego leksykonu filmowego "Perły kina".+
Prowadzi własne wydawnictwo książkowe Latarnik, zajmujące się wydawaniem książek o mediach i pisanych przez ludzi mediów.
www.latarnik.com.pl

Zaproszenie

Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na Ring Medialny z udziałem Tomasza Raczka organizowany przez słuchaczy Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR na Uniwersytecie Wrocławskim, który odbędzie się 4 kwietnia 2009 o godz. 15:50 w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej (ul. Joliot Curie 15, Wrocław). „Ringi medialne” to cykl otwartych spotkań, które dają szansę studentom oraz wszystkim zainteresowanym na spotkanie ze znamienitymi gośćmi ze świata mediów, polityki i nauki. W poprzednich edycjach Ringów w narożniku zostali postawieni m.in. Monika Jaruzelska, Monika Luft, Janina Paradowska, Dariusz Doliński, Maciej Sowiński, Sławomir Piechota, Jarosław Duda, Piotr Pytlakowski. W tegorocznej edycji, oprócz Tomasza Raczka, odpierać ciosy będą: Łukasz Grass, Magdalena Środa, Tomasz Siekielski i Andrzej Morozowski. Organizacja Ringów, ich oprawy oraz promocji, za którą odpowiedzialni są Słuchacze Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i PR, jest jednocześnie szansą na realizację projektu dużego eventu i jednym z elementów wymaganych do otrzymania dyplomu.

Polecamy

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 03.02.2010 13:42:31
  • autor: grazynka
  • treść: Szanowny Panie Tomas...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 23.03.2009 7:01:36
  • autor: leonczart77
  • punkty: 100
  • treść: Witam Panie Tomku . ...

Wizytówka


http://pu.i.wp.pl/?k=NDAxMTQ5NDAsNDkyODM4&f=Closeup.jpg